.
aktualnosc obraz

Zrozumieć polskie wino - Bogumiła i Marek Rak

19 maja 2022 08:17

My zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym jesteśmy zwolennikami planowania długoterminowego. Staramy się rzeczy przemyśleć, przewidzieć, ułożyć i konsekwentnie realizować.



Rok temu, a dokładnie 13 miesięcy temu rozmawiałam z Bogusią i Markiem Rak z Winnicy Kazimierskie Wzgórza. Opowiadali wtedy o swoim pomyśle na nowe życie wśród krzewów winorośli, o przedsięwzięciu które rozpoczęli i o planach. Niedawno spotkaliśmy się znowu. Sporo się u nich zmieniło. Zaangażowanie i optymizm również – zdecydowanie wzrosły.

 

EnoPortal (Katarzyna Korzeń): Jak daleko jesteście dziś od miejsca, w którym byliście gdy rozmawialiśmy rok temu? co się zmieniło? jak Wy się zmieniliście? czego się nauczyliście?

MR (Marek Rak): Winiarsko na pewno jesteśmy o jeden rok mądrzejsi. Zarówno jeśli chodzi o uprawę jak i w kwestii produkcji wina. Również w całym zakresie enoturystycznym. Z jednej strony czujemy się bardziej doświadczeni, ale na parę nowych rzeczy otworzyły nam się oczy – wiemy co można jeszcze bardziej dopracować.

Ten rok przyniósł wiele zmian w portfelu naszych win. Zarówno co do liczby etykiet jak i co do technologii ich wytworzenia. Poszerzyliśmy portfel naszych win o ofertę dla HoReCa. Do lżejszych, przyjemniejszych, półwytrawnych propozycji dla naszych gości, którzy odwiedzają nas w winnicy dołączyliśmy propozycje przygotowane specjalnie dla gastronomii.

Mamy starszą winnicę, mamy lepszy sposób winifikacji, bo wprowadziliśmy szereg zmian - nasze wina są jeszcze fajniejsze, niż w tamtym roku.

EnoPortal: A jak wpłyną na Was cały, długi sezon z enoturystami?

BR (Bogumiła Rak): W zeszłym roku praktycznie nie mieliśmy w tej kwestii żadnego doświadczenia. Przez ten pierwszy sezon zrobiliśmy mały krok w kierunku zbierania tego doświadczenia. Cały czas się uczymy nowych rzeczy. Najcenniejszy w tym wszystkim jest stały, bezpośredni kontakt z klientem. Enoturystyka daje cudowną możliwość zebrania bezpośrednio opinii gości, patrzenia na ich reakcje, na co zwracają uwagę, co im się podoba, co im smakuje... Wszystkie zebrane doświadczenia będziemy wykorzystywać w kolejnym sezonie. Wykorzystaliśmy to również, przy tworzeniu kolejnego rocznika. To świetne badania marketingowe; gdy przez winnicę przewijają się setki osób to wiadomo, że wyniki takich badań są rzetelne. Dokładnie wiemy już, że to co nasi goście deklarują, np. w kwestii sympatii do wytrawności, a to co ostatecznie potwierdzają swoimi zakupami to dwie różne rzeczy.

Zdobyliśmy też wiele doświadczeń związanych z organizacją eventów. Kiedy w winnicy jest naprawdę dużo ludzi to wymaga bardzo dobrej organizacji. Myślę, że wypracowaliśmy sobie też bardzo fajny produkt, którym są nasze degustacje. Widzimy jak bardzo się one podobają i słyszymy opinie przekazywane pocztą pantoflową – ludzie przychodzą i zapisują się dzięki rekomendacji znajomych, którzy już u nas byli. Bardzo podobają się też wszelkiego rodzaju warsztaty i edukacja. Polska nie jest jeszcze krajem winiarskim. Ludzie mają wielką potrzebę, żeby się uczyć – dowiadywać więcej o winie. Znakomita większość naszych klientów nie ma wielkiego rozeznania. Cały czas pytają i dopytują: jak to wino jest zrobione, do czego pasuje, dlaczego?... To pokazuje, że jako kraj jesteśmy na początku drogi winiarskiej. Ludzie pragną informacji. U nas razem z winem dostają również sporo wiedzy. W stronę edukacyjną również będziemy się rozwijać.

Enoturystycznie zmieniło się to, że na początku zeszłego sezonu ludzie przyjeżdżali do Kazimierza i trafiali do nas, trochę przypadkiem. Teraz dzwonią i specjalnie się umawiają. Ci którzy nas już odwiedzili wracają, przywożą znajomych, chcą coś u nas organizować. Pytają też o ofertę edukacyjną. Wino to jedno, a wiedza o winie to dodatkowa, atrakcyjna i ważna rzecz.

EnoPortal: Pozwolę sobie podkreślić tutaj jedną, ważną rzecz, na którą zwracacie uwagę – ogromną grupę konsumentów początkujących. Nie możemy z ofertą i promocją zwracać się wyłącznie do zaawansowanych miłośników wina. Polska branża winiarska czasem wydaje się zapominać o początkujących, a to przecież nasza przyszłość.

MR: Tak. Tu ważna jest bardzo świadomie przygotowana oferta. Gdy kupujesz motocykl, żeby uczyć się jeździć nie zaczynasz od silnika z 1000 cm3. Tak samo jest z każdym innym tematem – z winem również. Uważnie obserwujemy i wsłuchujemy się w potrzeby naszych gości, żeby ich do tego wina nie zrazić. Jesteśmy tutaj dla nich. A to co my pijemy wieczorem to zupełnie inna sprawa.

 

 

EnoPortal: Czy winiarstwo Was nie rozczarowało?

MR: Nie. Wręcz odwrotnie. My rozpoczynając nasz projekt kilka lat temu zrobiliśmy szereg założeń dotyczących różnych kwestii. Z jednej strony dotyczących biznesu – to były różne założenia operacyjne, ekonomiczne, a z drugiej strony dotyczących tego jak to nasze nowe życie powinno wyglądać. Jakkolwiek to zabrzmi, mocne 95% założeń się spełniło. Nic nas nie rozczarowało, nic nas nie zaskoczyło na minus. Czasem zaskoczyło na plus. Zaskakująca niezmiennie pozostaje pogoda.

My zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym jesteśmy zwolennikami planowania długoterminowego. Staramy się rzeczy przemyśleć, przewidzieć, ułożyć i konsekwentnie realizować. W winiarni, pod dachem w zasadzie nie ma z tym problemu. W winnicy jest zupełnie inaczej. Zdarza się, że popada tak, że przez trzy tygodnie nie da się do winnicy wjechać. Albo tak jak w zeszłym tygodniu, zamiast kontynuować przywiązywanie winorośli musieliśmy… uruchomić pług wirnikowy.

EnoPortal: Skoro zawodowo wszystko się Wam dobrze układa, to zapytam jeszcze jak Wam się żyje. Czym różni się Wasze nowe życie tutaj od tego starego (w Warszawie)? I czym różni się od tego jak je sobie wyobrażaliście?

BR: Tak naprawdę to jesteśmy tutaj ciągle w pracy. Wszyscy się tutaj dopiero uczymy, więc we wszystko musimy się bezpośrednio angażować. Żeby dalej się rozwijać i mieć większy zespół, najpierw sami musimy wszystko bardzo dobrze rozumieć. Dotyczy to wszystkich wątków tego biznesu, a jest ich sporo. To jest zasadnicza różnica w stosunku do poprzedniej sytuacji. W poprzednim życiu mieliśmy wszystko już tak ułożone i uregulowane, że wychodziliśmy z pracy, zamykaliśmy drzwi i już nie byliśmy w pracy.

MR: A po pracy było już tylko wino (śmiech). Teraz rano jest wino, w południe jest wino i popołudniu znowu jest wino. Po pracy też jest wino. Ale uwielbiamy to! Tego właśnie oczekiwaliśmy, tak naprawdę.

Bardzo dużo się dzieje, a podstawa to interakcja z ludźmi. Bardzo to wszystko lubimy, bo uwielbiamy ludzi.

BR: Wcześniej też było tak, że każdy z nas miał swoją funkcję. Zawodowo miał swoją specjalizację. Ja się zajmowałam HR-em, Marek się zajmował sprzedażą. A teraz, tak naprawdę musimy zajmować się wszystkim. To jest wyzwanie, ale jest ono bardzo ciekawe i rozwijające.

EnoPortal: To że uwielbiacie swoją prace słychać w prawie co drugim zdaniu. Co lubicie w niej najbardziej?

BR: Teraz jest tak, że sami podejmujemy wszystkie decyzje – sami rządzimy, sami planujemy. Uzgadniamy sami z sobą – czyli we dwójkę. Nie musisz pytać szefa i szefa szefów, ani czekać tydzień, aż on się zdecyduje czy mu się coś podoba, czy nie. My od razu wiemy czy coś lubimy, czy nie. Jeśli coś planujemy to nie musimy czekać na niczyją zgodę. Jak planujemy wina to tak jak chcemy, na podstawie tego czego oczekują nasi klienci. Jak projektujemy etykiety to pytamy o opinie, ale ostateczna decyzja należy do nas.

MR: I natychmiastowość kary i nagrody nam się podoba. Jak jesteś w winnicy i robisz cięcie, obejrzysz się za siebie i wiesz, że za tobą pękło właśnie tysiąc krzewów. I że to właśnie ty. To nic, że boli i ledwo żyjesz. To jest twoje i wiesz, że to zrobiłeś. Jeśli popełnisz błąd to też natychmiast o tym wiesz.

Dzielimy ze sobą porażki – na szczęście jest ich niewiele, sukcesy świętujemy. Celebrujemy każde powodzenie. Cieszymy się, że nam idzie. Nie brakuje nam samokrytyki. Nie mamy litości dla własnych błędów. A wszystko co nam wychodzi celebrujemy. I to jest zupełnie inna celebra niż kiedyś, bo cieszymy się z tego co jest nasze, a nie z czegoś co zrobiliśmy w jednej, czy drugiej firmie. To też nas jako parę bardziej cementuje, bo mimo, że mamy punktów do dyskusji dużo więcej to powodów do świętowania też mamy więcej. I to jest fajne.

BR: Tak. To jest bardzo fajne. Mnie się też wydaje, że tempo naszej nauki jest duże. Jak tak patrzymy na innych winiarzy, którzy uczą się robienia wina 10 czy 15 lat, to mamy świadomość, tego że my musimy się śpieszyć. Ten nasz proces nauki jest naprawdę intensywny. Jak masz sześć hektarów i produkujesz wino to nie ma czasu na eksperymenty. Trzeba to jakoś ogarnąć.

MR: To jest ważny punkt, do którego ja też chciałbym nawiązać. Zdobywanie wiedzy w tak szybkim tempie kompletnie nie byłoby możliwe, gdyby nie otwartość niektórych fajnych postaci ze środowiska winiarskiego i ich życzliwość. Tu podam może jeden przykład: My w tym roku zmieniliśmy sposób zamykania butelek naszych win z korka na zakrętkę. Jesteśmy bardzo wdzięczni Arturowi i Ani Kojder, którzy pomogli nam bardzo. Dokładnie opowiedzieli nam jak jest. Wskazali plusy i minusy. Bardzo pomogli nam podjąć ostateczną decyzję. Bardzo im za to dziękujemy! I z tego miejsca deklarujemy, że jeśli ktoś będzie kiedyś potrzebował naszej pomocy to chętnie ją ofiarujemy. A wszystkim tym, którzy nam potem na Facebooku gratulowali odwagi chcemy powiedzieć, że jesteśmy dumni z tej odwagi, bo to niewyobrażalne jak bardzo świat docenia taki rodzaj zamknięcia butelki. I nasi goście i nasi klienci indywidualni i restauracje – wszyscy są zachwyceni.

EnoPortal: Po co w winnicy dwa owczarki?

BR: To przede wszystkim duża odpowiedzialność. Ja przez wiele lat byłam miłośniczką kotów. Psy to zupełnie co innego. Nasze owczary to jest po prostu permanentny żywioł! Bardzo dużo radości nam to sprawia, gdy patrzymy jak rosną, jak się rozwijają, jak się uczą. Uczą się też winnicy i gości. Stały się już częścią naszej enoturystyki – goście którzy nas odwiedzają i śledzą nas na Facebooku stanowczo dopominają się, że muszą je zobaczyć. One są bardzo przyjazne wobec ludzi. Zaczynamy też szkolenie jeśli chodzi o zwierzęta. Nasza winnica jest otwarta dla wszystkich czworonogów i chcielibyśmy, że by wszystkie one czuły się u nas w pełni komfortowo.

MR: Uwielbiamy je. Na pytanie po co nam dwa owczarki: Po pierwsze po to żeby im było przyjemnie, również gdy my jesteśmy zajęci innymi rzeczami. Faktycznie tak jest. Czerpią radość ze swojej współobecności wręcz sensacyjnie. A po drugie, ich obecność ma dodać naszym gościom śmiałości, żeby nas odwiedzali ze swoimi zwierzętami. Serdecznie zapraszamy!

 

 

EnoPortal: Czy przyzwyczailiście się już do życia według rocznego cyklu wegetacji? Którą porę roku lubicie najbardziej jako winiarze?

MR: Zdecydowanie weszliśmy już w rytm roczny. To dopiero dwa sezony, ale zeszły rok był już prawie taki jaki będzie każdy kolejny. Winnica w całości weszła już w fazę owocowania. Właściwie cały czas wykonujemy kolejne prace. Wszystkie w określonej kolejności. Absolutnie jesteśmy w rytmie – nie mamy innego wyjścia.

BR: Jesteśmy jak przysłowiowy samolot rozpędzony na pasie startowym – rozpędziliśmy się już tak, że nie ma odwrotu.

MR: Mamy jeszcze drugą, ważną część naszej działalności – enoturystykę. I to sprawia, że po pierwsze musimy być zorganizowani w kwestii uprawy i produkcji, a po drugie musimy dzielić się obowiązkami. I to, że to wszystko się udaje to wyłącznie dzięki temu, że Bogusia wzięła na klatę wszystkie obowiązki związane z przyjmowaniem naszych gości. To dzięki temu dobrze nam idzie, dostajemy nagrody – tu duże ukłony w stronę Radia Kulinarnego za docenienie tego jak to tutaj robimy. Nasi goście są bardzo zadowoleni. Nie byłoby tego wszystkiego bez Bogusi.

EnoPortal: Czy macie czas na uprawianie enoturystyki? Wymarzona podróż?

BR: W ostatnich dwóch latach, z wielu powodów – główny to praca, nie mieliśmy za dużo czasu na enoturystykę. Podróżowaliśmy po polskich winnicach. Byliśmy na Podkarpaciu w kilku winnicach. Chcielibyśmy wybrać się niebawem na zachód Polski. Miewamy też u nas gości z innych winnic, co jest bardzo fajne bo możemy wymieniać się doświadczeniami. Teraz jeszcze nie możemy tego wszystkiego tutaj zostawić na dłużej i wyjechać, ale jak tylko będziemy mogli to na pewno wrócimy do podróżowania. Nie wiem, czy Marek się ze mną zgodzi, ale ja bardzo bym chciała zobaczyć winnice w Stanach. Sporo oglądamy ich wirtualnie z racji na naszą enoturystykę i poszukiwanie nowych pomysłów i bardzo chciałabym zobaczyć je na żywo. To modele i rozwiązania zupełnie inne od naszych. To byłoby ciekawe i cenne doświadczenie.

MR: Tak. Ja podpisuję się pod tą destynacją rękami i nogami. Zobaczenie tego wszystkiego w realu byłoby bardzo interesujące. My nie chcemy być kopistami. Jesteśmy bardzo dumni i podziwiamy to jak wielu winiarzy korzysta z naszych propozycji, które publikujemy. Cieszymy się bardzo, że możemy w ten sposób również przyczynić się do rozwoju polskiego winiarstwa. Nie mamy z tym żadnego problemu. Wręcz zachęcamy, żeby te wzorce powtarzać, bo one są właściwe. Natomiast nam przyświeca taka myśl, że my chcemy być jedną z najbardziej innowacyjnych winnic w Polsce, jeśli chodzi o produkty i jeśli chodzi o komunikację z konsumentem. Inspirujemy się tym co mówią nam konsumenci, inspirujemy się tym co robi się w innych krajach i będziemy na pewno proponować nowe, innowacyjne rozwiązania. Obiecuję, że trzeba się u nas spodziewać kolejnych, fajnych rzeczy.

EnoPortal: Czy wrośliście już w region; czy czujecie się już jak u siebie? czy WKW stają się mocnym punktem na turystycznej mapie regionu?

BR: Zarówno jako winnica, jak i jako osoby – to najpewniej przez media społecznościowe, zaczynamy być rozpoznawalni. Mamy tu miejscowość, która jest bardzo dużą atrakcją turystyczną i mamy świadomość, że my stajemy się jednym z kolejnych elementów jej atrakcyjności. Rozmawiamy z restauratorami i hotelarzami i oni wszyscy poszukują nowych, ciekawych rzeczy dla swoich gości. Tych gości, którzy tutaj wracają. Dla nich enoturystyka to ciekawa nowość.

Mamy fajnych sąsiadów oraz ludzi z którymi pracujemy i współpracujemy. Zatrudniamy kilka osób. W pewien sposób wrośliśmy.

MR: To że współpracujemy z wieloma przedsiębiorcami powoduje, że staliśmy się jednym z trybów tej turystycznej maszyny i jesteśmy zachwyceni profesjonalizmem naszych partnerów biznesowych. Podziwiamy ich dorobek, skale biznesów, zdolności operacyjne, innowacyjność i elastyczność wobec zmieniających się warunków na rynku. Budujemy relacje z władzami miasta, które wspierają przedsiębiorców. Ich przychylność i dobre słowo jest widoczne i bardzo to doceniamy. A my ze swojej strony staramy się być dobrymi obywatelami, żyć spokojnie i uczciwie. Płacimy tutaj podatki, włączamy się w inicjatywy lokalne, należymy do LGD „Zielony Pierścień”. Jesteśmy tutaj dopiero trzy lata, ale na tyle na ile to możliwe staramy się być częścią tej społeczności.

EnoPortal: Jacy goście Was odwiedzają? co to są za ludzie?

BR: Odwiedza nas bardzo wielu różnych ludzi. Można wyróżnić dwie grupy: pierwsza to enoturyści – interesują się winem, wiedzą że tu jesteśmy, odwiedzają inne winnice. Kolejna to zwykli turyści zazwyczaj piesi lub rowerowi – wpadają do nas przy okazji, odpocząć i zrelaksować się. Mamy sporo grup zorganizowanych, większych i mniejszych, przychodzą również indywidualni goście na koncerty, warsztaty, degustacje i inne eventy. Różnorodność jest ogromna.

MR: Dużą grupą są też osoby, które nie spędzają w Kazimierzu kilku dni, ale wsiadają rano do samochodu w Warszawie i wpadają tu na kilka godzin. Są goście, którzy przyjeżdżają z Lublina. Są też goście z Łodzi – prawie pod samą winnicę mogą dojechać do nas autostradą. Mamy gości z Trójmiasta, mamy gości ze Śląska. Z bardzo różnych stron Polski. Na weekend, albo na jeden dzień. Czasem nawet wpadają przejazdem.

Co ważne, większość naszych gości nie odwiedza tylko nas. Zazwyczaj odwiedzają też inne winnice w regionie. Bardzo nas cieszy, że nasi goście mogą zobaczyć nie tylko nasze wina, ale również wina naszych sąsiadów.

EnoPortal: Jak polskie wino i Wasze miejsce odbierają goście zagraniczni?

BR: Mamy wielu gości zagranicznych. I naszym sporym atutem jest to, że Marek prowadzi degustacje również w języku angielskim. Mogą dzięki temu naprawdę sporo się dowiedzieć, nie tylko o nas, ale o polskim winiarstwie w ogóle, bo często o to pytają i on im to wszystko opowiada. Mieliśmy np. wycieczkę studentów medycyny z Lublina, którzy byli z Tajwanu. Byli bardzo zadowoleni i mówili, że to pierwsza winnica, w której mogą się tak dużo dowiedzieć. Mieliśmy też nawet gości z Napa Valley, którzy przyjechali ze znajomymi z Warszawy. Bardzo im się podobało. Powiedzieli, że to „tak jak u nas” tylko trochę chłodniej. Był akurat jakiś koncert, więc pili sobie wino, słuchali muzyki na żywo. To była sobota, więc mogli też coś zjeść, bo grill był odpalony. Byli bardzo zadowoleni.

MR: Reakcja zazwyczaj jest taka: po pierwsze szok i niedowierzanie, że prawie na biegunie północnym są winnice, a potem pojawia się jeszcze większy szok i niedowierzanie, kiedy okazuje się, że to co jest w butelce jest bardzo przyjemne. Dla nas zaskakujące jest to, że część z tych gości ma doświadczenie z więcej niż jedną winnicą w Polsce – ktoś z sandomierskimi, ktoś z dolnośląskimi. Wygląda na to, że mamy już jakąś grupę obcokrajowców, którzy w Polsce uprawiają enoturystykę.

 

 

EnoPortal: Lokalne wina i regionalne produkty – jak to się u Was sprawdza?

MR: Bogusia przygotowała w tym roku fenomenalną ofertę produktów regionalny; przede wszystkim serów, ale będą też inne specjały.

BR: Na sery stawiamy przede wszystkim, bo bardzo ciekawie komponują się z różnymi winami. Mamy bardzo różne sery; i krowie i kozie, z różnych serowarni. Cały czas staramy się to rozwijać, bo widzimy, że nasi goście bardzo lubią sery. Sporo jeździłam i szukałam regionalnych produktów. Będziemy mieli dżemy, musy i konfitury owocowe – bardzo dobre, lokalne i bardzo wysokiej jakości. Będą lokalne miody. Do degustacji podajemy pieczywo z pobliskiej piekarni. Mamy nawet kawę z lokalnej palarni. Współpracujemy również z lokalnymi restauratorami, którzy przygotowują różne pyszne rzeczy do naszych koszy piknikowych, które w sezonie można sobie u nas kupić.

Korzystamy też z takich lokalnych dobrodziejstw jak pobliska hodowla ryb i okoliczne uprawy szparagów. Nawet deski, na których podajemy przekąski są od lokalnego rzemieślnika. Dodatkowo, specjalnie dla naszych gości posadziliśmy lawendę.

MR: Mamy tutaj dużo fajnych produktów lokalnych, które podajemy naszym gościom, polecamy i promujemy. Produkty te w połączeniu z naszymi winami i nasze wina w połączeniu z tymi produktami smakują jeszcze lepiej i jeszcze bardziej cieszą naszych gości.

EnoPortal: Podsumowanie 2021 – wyzwania 2022?

MR: Nam się wszystkim w 2021 roku wydawało, że jest trudny. W obliczu tego co się dzisiaj dzieje patrzymy na to zupełnie inaczej. To co dzieje się za naszą wschodnią granicą to jest w ogóle niewyobrażalne, a dodatkowe wyzwanie na 2022 rok to coś co możemy nazwać pandemią kosztów. Wzrost kosztów praktycznie wszystkiego jest porażający. To wpływa zarówno na koszty produkcji w winiarstwie, jak i na portfele konsumentów. Inflacja zabrała jedno miesięczne wynagrodzenie, zmiany podatkowe zabrały drugie, a do tego mamy niestabilność. W sytuacji, w której nie wiemy jak będzie wyglądało jutro zazwyczaj zaciąga się ręczny i czeka, aż coś się wyjaśni. Pojawia się szereg pytań o to jak będą zachowywać się konsumenci. I trudno na te pytania odpowiedzieć. Sytuacja jest absolutnie nadzwyczajna.

Możemy tylko czekać i obserwować. Dostosowywać się i być dobrej myśli. Jeśli tylko będziemy zdrowi i nie będziemy musieli nigdzie uchodzić to prawdopodobnie znajdziemy odpowiednie rozwiązania.

EnoPortal: Czym nowy rocznik różni się od starego?

MR: My nasz projekt realizujemy w fazach. Zeszły rok był rokiem enoturystyki, a ten rok jest rokiem wina. W roczniku 2021 dokonaliśmy fundamentalnych zmian w sposobie uprawy, dokonaliśmy też fundamentalnych zmian w technologii produkcji wina – zmieniliśmy proces winifikacji, zmieniliśmy drożdże, wprowadziliśmy beczki dębowe i akacjowe. Wszystko to czuć w naszych winach. Zwiększyliśmy asortyment naszych win, wprowadzając szerszy portfel pokrywający większe spektrum gustów konsumenckich. Będziemy mieli nie tylko linię Legend Kazimierskich i klasyczną linię dedykowaną HoReCa, ale pojawią się też wina linii Prestige z bohaterskimi viniferami w roli głównej.

Nasze wina będą szerzej dostępne w gastronomii. Przede wszystkim w lokalnej, ale również w Lubelskiej.

Z rocznika 2021 będziemy mieli 13 etykiet, w tym pojawią się również wina musujące. Agrotechnika, którą stosujemy pozwoliła nam mimo trudnego roku doprowadzić do pełnej dojrzałości owoców – nie zdjęliśmy ich z krzewów ani o jeden dzień za wcześnie. Obciążenie krzewów było bardzo niewielkie. To wpłynęło na ekstraktywność – nie tylko zawartość cukru, ale również aromatyczność i zawartość kwasów, która ostatecznie była mniejsza, niż się obawialiśmy, że będzie. Winifikacji poświęciliśmy jeszcze więcej uwagi niż w roku poprzednim – wprowadziliśmy dużo nowych, odważnych rozwiązań takich jak dłuższa maceracja, sur lie, beczki. Powstrzymujemy się z pochopnym butelkowaniem – staramy się dać każdemu winu dokładnie tyle czasu ile potrzebuje. Drugiej części rocznika można spodziewać się dopiero w okolicach wakacji, kolejnej późną jesienią, a win musujących dopiero w przyszłym roku.

EnoPortal: Co nowego szykujecie w ofercie enoturystycznej na 2022?

BR: Na pewno będziemy kontynuować to co rozpoczęliśmy w zeszłym roku, a co cieszyło się zainteresowaniem gości, np. wieczory z muzyką na żywo. Mocniej postawimy na edukację – będziemy kontynuować i rozszerzać warsztaty, w tym zaplanowaliśmy cykl warsztatów eno-sensorycznych z Akademią EnoRozwoju „Smakowanie Kazimierskich Wzgórz”. Chętniej i częściej będziemy przyjmować grupy, również w formie oferty szytej na miarę.

MR: W tym roku będziemy również spotykać się z gośćmi poza naszą winnicą, w lokalach naszych partnerów będziemy się pojawiać i opowiadać o naszych winach.

Będziemy mieć super bogatą ofertę rozrywkową. Jeszcze bardziej rozbudowaną niż w zeszłym roku.

Nasi goście na pewno nie będą się nudzić.

 

 

Fotografie: archiwum Winnicy Kazimierskie Wzgórza.